No cóż, zwykle jestem pragmatyczny, zorganizowany i zdeterminowany. W każdym razie osobom postronnym mogę się takim wydwać. Niestety w ten weekend dopadła mnie rozlazłość psycho-somatyczna a na dodatek również ta fizyczna. Wszystko sprowadza się do tego, że moja stopa (po namiętnym obcowaniu z rozpędzoną mini-koparką – tymczasową mieszkanką Krakowskiego) stała się raczej bezkształtna i według pewnej marginalnej gazetki niemieckiej przypomina wprost idealnie polski kartofel.
Nie przejmując się wypadkiem, dzielnie kuśtykałem by odebrać dywan z pralni wyprzedzany przez wszystkie sąsiadki (te wiekowe również) i sąsiadów. A niech się dziadek cieszy, że wyprzedza mnie z pomocą trzeciej nogi.
Już niedługo Święta, świadczy o tym nadmierna dawka Hłamu z “Last Christmas” na czele. Fuj.
czerwiec 24, 2007 o 7:01 am
ford dealer los angeles
czerwiec 24, 2007 o 6:47 pm
ford boston